NSA nawet przez rok przechowuje dane o internautach - kolejny wyciek Snowdena

01-10-2013, 12:19

Amerykański wywiad może przez rok przechowywać metadane dotyczące internautów, nawet jeśli nie są one związane z dochodzeniem. Tak uważa Guardian, który znów powołuje się na dokumenty od Edwarda Snowdena.

Nikogo już nie zaskoczy wiadomość, że amerykański wywiad na potęgę zbiera informacje o internautach. Nikt jednak nie wie, jak długo te dane mogą pozostawać w rękach służb. Przy okazji wycieków dotyczących programu XKeyscore gazety podawały, że treści rozmów zostają w tym systemie na okres 3-5 dni, natomiast metadane na okres miesiąca.

Marina przechowuje informacje przez rok

Wczoraj Guardian ujawnił kolejną porcję informacji z dokumentów Edwarda Snowdena. Dotyczy ona okresu przechowywania danych i niestety mówi o zatrzymywaniu danych na okres znacznie dłuższy niż tydzień czy miesiąc.

Według gazety Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) może przechowywać metadane milionów internautów nawet przez rok. Służy do tego repozytorium o nazwie Marina. Z dokumentów analizowanych przez Guardiana wynika, że Marina przechowuje wyłącznie informacje o internautach, natomiast dane o połączeniach telefonicznych trafiają do innego systemu.

Marina umożliwia wyeksportowanie zebranych danych w różnych formatach, co ułatwia analizę zachowań internautów. Dane w repozytorium dotyczą osób, które nie są o nic podejrzane. Gdyby jednak stały się podejrzane, NSA ma możliwość przejrzenia historii stron odwiedzanych przez te osoby w ciągu ostatniego roku (zob. NSA stores metadata of millions of web users for up to a year, secret files show).

Wciąż niepełny obraz inwigilacji

Oczywiście NSA nie będzie komentować wycieków i powie, że prasa ma niepełne informacje. Problem jednak w tym, że dotychczas NSA nie chciała ujawnić, jak wiele informacji zbiera i jak długo je przechowuje.

Oficjalnie NSA stara się przekonywać, że... ma tylko troszeczkę danych. W sierpniu agencja ujawniła, że zbiera ok. 1,6% informacji przesyłanych w internecie, a tylko mała tego część jest uważnie przeglądana. Te statystyki są jednak problemowe, bo informacje przesyłane w internecie obejmują także muzykę i filmy. Jeśli NSA chce przejrzyście informować o skali inwigilacji, powinna ujawnić, jaki odsetek przesyłanych wiadomości (np. e-maili) jest przez nią analizowany. Tego agencja raczej nie zrobi.

Sonda
Czy można powiedzieć, że NSA jest możliwie przejrzysta w kwestii prowadzonych działań?
  • tak
  • raczej tak
  • raczej nie
  • nie
wyniki  komentarze

Drugi problem to właśnie czas przechowywania danych. Jeśli będziemy zbierać tylko część przesyłanych informacji, ale zachowamy je na wiele miesięcy, uzbiera się dość sporo materiału o każdym internaucie.

Jeśli zestawimy kolejne wycieki z różnymi deklaracjami NSA, zrozumiemy, czym według tej agencji jest przejrzystość. Jest to przedstawianie pewnych faktów, ale tylko takich starannie wybranych, które w odpowiedniej konfiguracji mogą zarysować obraz bardzo łagodnej, zgodnej z prawem inwigilacji. Niestety ten obraz jest niepełny, a jedynym jego uzupełnieniem ciągle są wycieki. Dlatego media i obywatele wciąż przywiązują do nich tak wielką wagę.

Czytaj także: Jest szansa na reformę inwigilacji w USA. Szef wywiadu już straszy atakami


Warto przeczytać:

Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać










  
znajdź w serwisie

RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
Serwisy specjalne:
Wydarzenia:
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2017 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.